czwartek, 14 maja 2015

"Bez litości" - recenzja

Porno pod przykrywką?

"Bez litosci" Stevena R. Monroea  to remake niesławnego "Pluję na twój grób" - jednego z najczęsciej banowanych filmów w kinach na całym świecie. Co prawda nie widziałem oryginału, ale po seansie wersji z 2010 roku, chyba nie mam ochoty, a raczej potrzeby wracania do tego gatunku w najbliżsyzm czasie.

Ten obraz to historia młodej Jennifer (Sarah Butler), która chcąc napisać kolejną książkę wynajmuje "domek w lesie" na skraju "małego miasteczka" gdzie miejscowi chłopcy umilają sobie czas na piciu piwa i dokonywaniu gwałtów na nieznajomych - ot tak, z nudów.

Cudzysłowów użyłem celowo, ponieważ cała historia, bohaterowie, miejsce akcji - to przetarte klisze, archetypy, które widzieliśmy już tyle razy, że nie ma sensu zastanawiać się dlaczego telefon bohaterki wpada do kibla i dlaczego nie uciekła po pierwszej nocy, kiedy ktoś wyraźnie kręcił się koło domu.

Reżyser też to świetnie wie, dlatego absolutnie nie stara się usprawiedliwiać fabularnych głupot - które w ten gatunek są raczej wpisane - a skupia się na najważniejszym w gatunku "torture porn", czyli na torture i porn. I to w róznych konfiguracjach.

Kto widział odświeżoną wersję "Ostatniego domu po lewej" Dennisa Iliadisa (moda jakaś, czy co?) znajdzie tu powtórkę z rozgrywki. Różnica jest taka, że film Monroea jest w moim odczuciu mniej komercyjny, bardzie ostrożny w środkach - w pracy kamery, montażu. Nawet dobór mało znanych aktorów wskazuje na to, że reżyser chciał aby widz choć przez chwilę znalazł się w filmowym lesie i poczuł się bezsilny jak główna bohaterka. Co prawda pośród obsady wyróżnia się jedynie Andrew Howard grający szeryfa, ale to absolutnie nie przeszkadza w czerpaniu "przyjemności" z seansu.

Na plus wychodzi również wybór Sarah Butler - koścista, ciemnowłosa dziewczyna bez hollywoodzkiej urody lepiej pasuje to tego mrocznego otoczenia, niż cycata blondynka z filmu Iliadisa.

Największym minusem jest chyba wtórność - bo ile razy można oglądać odcinanie członków i strzelanie w odbyt? Mnie się już znudziło.

Czy polecam? Jedynie fanom małych, bladych i zakrwawionych cycków biegających po lesie. 

Moja ocena: 6/10